-
Żuru nie mylić z barszczem
Przez całe wieki żur do spółki ze śledziem kojarzył się z postem. To było też menu biedaków, które w trakcie plag głodu ratowało setkom tysięcy ludzi życie. Nic więc dziwnego, że zarówno żur, jak i śledzie zdobyły sobie szacunek. Niewielu jest obcokrajowców, których ktoś nie namówił na spróbowanie klasycznie polskiego przysmaku, czyli żuru w wersji rozwiniętej z różnymi dodatkami. Myślę o białej kiełbasie, skwarkach i jajach na twardo.

-
Nasza kuchnia dolnośląska na europejskich salonach
Miło by było, gdyby paryżanie, berlińczycy, lizbończycy czy wiedeńczycy, zamiast wcinać hamburgery, pizze, spaghetti i sushi, pałaszowali na wyścigi nasze pierogi, bigos, kiszone ogórki, mielone z buraczkami. Może to już nie jest marzenie ściętej głowy, skoro polskie restauracje w Londynie chętnie dziś odwiedzają tubylcy.

-
Nasz królewski przysmak
Dzisiejszy bohater, ze względu na swój falliczny kształt, uchodził za doskonały afrodyzjak. Dzisiejsi specjaliści od seksu pokładają się ze śmiechu, gdy to słyszą. W XIX wieku w różnych periodykach publikowane były ryciny pokazujące, jak damy powinny spożywać ten przysmak i jak go trzymać w palcach, "żeby się nie kojarzyło".

-
Marchewkowy przysmak palce lizać
Przyznam się ze wstydem, że pierwszy raz ciasto marchewkowe jadłem we wrocławskim hotelu Monopol przed remontem, gdzie przed laty odbywały się Dni Kuchni Żydowskiej. Szefem kuchni był wtedy Wojciech Szymański, który razem ze swoją ekipą serwował wiele żydowskich przysmaków. Tort marchwiowy specjalnie nie przyciągał mojej uwagi. Dopiero zmuszony niemal przez mistrza Wojciecha spróbowałem kawałek tego przysmaku. Zaskoczenie było pełne. Od tamtej pory już od tortu czy ciasta marchewkowego się nie odwracam.

-
Śląskie niebo na Dolnym Śląsku
Tę potrawę rychtowano od wschodnich Łużyc po Dąbrowę Górniczą, a nawet Chrzanów na południu aż do Ostrawy. W całych granicach średniowiecznego Śląska znany był wędzony schab, bo to był najlepszy sposób przechowywania mięsa w czasach przedlodówkowych.

-
Zapach kawy, herbaty oraz ciast pysznych wielu
Znam we Wrocławiu dwie młode damy, które z emocją czekają teraz na żółtą herbatę, której dostawa ma się pojawić lada dzień. Łatwo się domyślić, że na razie nigdzie na Dolnym Śląsku takiej herbaty nie można się napić. Bo nie jest to zwyczajny napój.

-
Flaki, czyli "dzika" zupie
W polskim menu flaki pojawiły się w XIV wieku. Ponoć wielkim miłośnikiem tego specyficznego przysmaku był król Władysław Jagiełło. Kiedy pojawiły się na Śląsku, dokładnie nie wiadomo. Flaki jadał Kazimierz II, książę śląski, mianowany przez Władysława Jagiellończyka starostą generalnym Śląska, bo też utrzymywał bardzo przyjazne stosunki z polskim dworem. Z węgierskim królem Maciejem Korwinem walczył o księstwo głogowskie.

-
Zwędzone smaki z dolnośląskiej kuchni
Większość mieszkańców Dolnego Śląska nie wyobrażała sobie, by piwniczek i strychów nie wypełniały wędzone mięsa czekające na specjalne okazje. Z dawnych wędzonych smaków najgłębiej utkwił mi w pamięci wędzony węgorz. W wieku zakąskowym zamawiałem go z kolegami w popularnej Rybce, czyli wspaniałym barze rybnym na wrocławskim Rynku. Dziś zaprasza tam kompleks hotelowo-restauracyjny Dwór Polski.

-
Chleba naszego, dolnośląskiego
W latach, kiedy jeszcze chleb jadałem codziennie, mistrzem nad mistrzami był Mieczysław Kubiak, prowadzący skromną piekarnię na Krzykach przy ul. Wawrzyniaka 2. Każdy jego wypiek miał smak wyjątkowy i nieporównywalny. Swoją piekarnię założył w roku 1957. Rzadko się zdarzało, by przed jego piekarnią nie stała kolejka.

-
Na dobry bigos trzeba poświęcić sporo czasu
Przed świętami zabrałem się za robienie bigosu. Gdy rozglądałem się za kapustą kiszoną, wpadła mi w oko paczkowana "Kapusta kwaszona ślężańska". Ani chwili się nie wahałem.

-
Kruchalce i gruzki
Dziś już jest za późno, żeby robić jakąś rewolucję w wigilijnym menu. Każdy ma swoje własne tropy regionalne i smaki. Ja się muszę jakoś w to wpisać i Państwa nie zanudzić i nie zniechęcić do lektury.

-
Czytanka wrocławska
Mam prezent! Nie jest to futro z norek, ani banalny, choć modny mercedes G, czyli terenowy. Mam dla jednej osoby smaczną książeczkę "Kuchnia Wrocławia" spółki: Barbara Jakimowicz-Klein i Grzegorz Sobel.

-
Przepisy z różnych półek
Najpierw przypomnijmy, że dwa lata temu odbyły się pierwsze Światowe Targi Książki Kulinarnej. Pokazało się prawie 150 wydawców, przyznano aż 43 nagrody za najlepszą książkę polską i zagraniczną.

-
Na Dolnym Śląsku gęsi jadano od święta
Przypomniała mi się gęsina, gdy grzebałem w bożonarodzeniowych jadłospisach u naszych sąsiadów. U tych za Odrą pieczone gęsi podaje się niemal obligatoryjnie, jak u Anglosasów indyka, na pierwszy świąteczny obiad. Podobnie jest za południową granicą, po drugiej stronie Sudetów. Gęś to ulubiona potrawa Czechów i Morawian. Oczywiście, gęś z kapustą można tam zamówić nawet w niewielkiej wiejskiej gospodzie. U nas trafienie na gęś w restauracji jest jak wygrana na loterii. A przecież przez wieki na polskich stołach podawano gęś podczas najważniejszych świąt: na Boże Narodzenie, na Wielkanoc, ale i podczas chrzcin, wesel.

-
Nalej dla zdrowia
Bardzo stare kroniki z roku 1640 wspominają postać Adama Świnki, właściciela majątku w Ciepłowodach i pałacu w Moczydlnicy Dworskiej w dzisiejszym powiecie wołowskim. Sławę zdobył na całym Śląsku jako szlachcic z najmocniejszą głową. Co w owych czasach uchodziło niemal za chwałę, a nawet cnotę.

-
Dobre z grzybami
Dla Strzegomia, który był bogatym grodem, bo leżał na bursztynowym szlaku pierwszym nieszczęściem była tatarska horda rabująca i zostawiająca po sobie zgliszcza.

-
Do prawdy z winem
Wywołując w szanującym się towarzystwie temat polskiego wina gronowego, można się narazić na "śmiech pokoleń". A tymczasem sprawy zaszły już dość daleko. Unia Europejska uznała nasz kraj za... winny.

-
Zaczęło się od mąki
Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai - to pierwsze polskie zdanie zapisane w roku 1270 w Księdze Henrykowskiej dotyka tematu bardzo ważnego w sztuce kulinarnej, a mianowicie mielenia mąki.

-
Menu dawnych Ślężan
Co jadali Ślężanie na obiad, wiemy tylko z grubsza. Pisane ślady są prawie żadne. Więcej podpowiadają archeologowie.

-
Menu zamkowe
Dolnośląska kuchnia ma skomplikowane korzenie. Różne nacje miały na nią wpływ, ale jej pierwszych zapisanych śladów przez kronikarzy piastowskich zamków nie sposób zanegować.

-
Wrocławska "Złota Kaczka"
Gwarząc o różnych wrocławskich smakach, trudno sobie wyobrazić sytuację, by obok jadłodajni "U Fonsia" z ul. Szewskiej, baru rybnego w Rynku (dziś Dwór Polski), nie pojawiła się w rozmowie "Złota Kaczka" z ulicy Kujawskiej. Dziś we Wrocławiu nie ma ulicy Kujawskiej i nie ma tych wszystkich restauracji.

Opinii: 1 -
Ryba Dolnoślązaka
Czy Ślązak ma jakąś ulubioną swoją rybkę? A zwłaszcza ten ze Śląska Dolnego? No, nie ma... Kiedyś miał i nawet swoją estymę i podziw dla ryb wyrażał.

-
Naleśniki dolnośląskie
Naleśniki to danie skomplikowane, a jednocześnie najprostsze na świecie. Znane w większości kuchni świata, choć wcale niejednakowe.

-
Kuchnia z Milicza
Przez ładnych parę lat, jakieś ćwierć wieku temu, przyglądałem się przedświątecznym odłowom karpia milickiego. Nie będę ukrywał, że zawsze trzymałem się bliżej ogniska, gdzie rybacy najpiękniejsze ryby patroszyli, posypywali pieprzem, solili i owijali w wielkie liście kapusty.

-
Klops - król go nie tknął
Do Wrocławia miał zjechać Maciej Korwin, król węgierski i nowy władca Śląska, a był to anno domini 1469. Zastanawiano się, jak go podjąć, czym zaskoczyć. Na stołach dominowała wieprzowina. Ktoś wymyślił, że najlepsi kucharze zrobią olbrzymiego klopsa, nadzianego małym warchlaczkiem. Ale nie była to najbardziej twórcza idea tej uczty.

-
Karkonoski cudok
Olbrzymi pieróg nadziewany ziemniaczano-mięsnym farszem – to karkonoski cudok. Potrawa stała się przebojem ubiegłorocznego festiwalu pierogów, który co roku jest organizowany w Karpaczu.

Opinii: 4 -
Kukułcze gniazda
Położony nad brzegiem Odry Głogów jest jednym z najstarszych miast na Dolnym Śląsku. Historia kukułczych jaj dotyka czasów, kiedy w Głogowie stacjonowali legioniści Dąbrowskiego i szwoleżerowie Kozietulskiego (bywał tu też Napoleon).

Opinii: 3 -
Zemsta Pawlaka
W lubomierskiej restauracji można zjeść niby włoskie danie, jednak o polskiej nazwie niekojarzącej się z pizzą. Zemsta Pawlaka jest ostra i pikantna, tak jak język jego filmowego megabohatera.

Opinii: 1 -
Cyce z Opałkowej
Kurze cyce niedzielne to wielki filet drobiowy panierowany w jajku i bułce z pieczarkami i żółtym serem. To wszystko razem jest jeszcze zapieczone.

-
Piwo księcia Bolka
Dziś nikt nie próbuje nawet dociekać, dlaczego książę Bolek I Jaworski, zakładając w roku 1297 Kąty Wrocławskie, cztery jego rogatki podlał piwem? Bardzo mnie intryguje, co to znaczy podlał? A być może tylko w tym miejscu nieco piwa wypito za powodzenie miasta.

-
Pierogi Kargula
Należące do najbardziej popularnych polskich komedii – „Sami swoi” oraz „Nie ma mocnych” – były kręcone w Lubomierzu, w powiecie lwóweckim.

Opinii: 2 -
Górniczy obiadek
Waloński pastor Theo van Horsten do dzisiejszej Nowej Rudy dotarł w roku 1789. Zapisał, że w okolicach było 17 kopalń węgla kamiennego, w których pracowało od kilku do kilkunastu górników. W okolicy wydobywano nie tylko węgiel, ale też rudy żelaza, a nawet złoto. Pastora jednak interesowało nie tyle górnictwo, co socjalne warunki górniczych rodzin.

-
Jedzenie dla kaczek
Co roku na przełomie marca i kwietnia, gdy myślę o jedzeniu, zamykam oczy i widzę salaterkę pełną sałaty z kropelkami wody na liściach, czerwoną rzodkiewkę, gałązki koperku, soczyście zielony szczypiorek z małymi cebulkami...

Opinii: 1 -
Smakowita kapustnica
Od setek lat, tu, na tych ziemiach, jedno się nie zmieniło. W knajpach zawsze można było zjeść dobrą golonkę. Teraz jest moda na golonki eleganckie, najchudsze z chudych, luzowane, czyli bez kości, smażone, gotowane i pieczone, napatroszone jakimś nadzieniem (największą popularnością cieszą się te nadziewane grzybami albo suszonymi śliwkami).

Opinii: 1
- Żuru nie mylić z barszczem
- Nasza kuchnia dolnośląska na europejskich salonach
- Nasz królewski przysmak
- Marchewkowy przysmak palce lizać
- Śląskie niebo na Dolnym Śląsku
- Królik - pan na kluchach
- Zapach kawy, herbaty oraz ciast pysznych wielu
- Flaki, czyli "dzika" zupie
- Kiełbaski wrocławskie
- Zwędzone smaki z dolnośląskiej kuchni
- Chleba naszego, dolnośląskiego
- Na dobry bigos trzeba poświęcić sporo czasu
- Kruchalce i gruzki
- Czytanka wrocławska
- Przepisy z różnych półek
- Na Dolnym Śląsku gęsi jadano od święta
- Nalej dla zdrowia
- Dobre z grzybami
- Do prawdy z winem
- Zaczęło się od mąki
- Menu dawnych Ślężan
- Menu zamkowe
- Wrocławska "Złota Kaczka"
- Ryba Dolnoślązaka
- Wrocław kiełbasą stoi
- Golonkę trzeba ogolić
- Naleśniki dolnośląskie
- Wrocław - stolica kluch
- Kuchnia z Milicza
- Klops - król go nie tknął
- Ziemniaczanka, mniam
- Śliwki na ziemniakach
- Kompot wojenny
- Zupa ziemniaczana
- Wrocławskie wesele
- Placki spod Sycowa
- Przysmak wrocławian i cesarzy
- Tradycja na talerzu
- Karkonoski cudok
- Sen dziewczyny
- Kukułcze gniazda
- Zemsta Pawlaka
- Cyce z Opałkowej
- Piwo księcia Bolka
- Pierogi Kargula
- Górniczy obiadek
- Jedzenie dla kaczek
- Smażeninka z Monasterzysk
- Smakowita kapustnica
- Królik spod Przemkowa
- Becok z miasta żmij
- Lwowski pieróg pieczony
- Kaczka po trzebnicku
- Chłopska patelnia
- Gęsie wątróbki
- Gołąbki po lwowsku
- Śląskie mielone
- Barszcz z uszkami czy grzybowa




